Tempo wycieczki i nadmorskie fotografie
Lepiej
Lepiej
Pierwsze kursy to była negatywna trójka w totolotka. W pierwszej restauracji mieli opóźnienie 15 minut, w drugiej 10 minut a w trzeciej 10 minut. To się normalnie nie zdarza. W zasadzie wszędzie jesteśmy (+/- 3 min) o czasie a restauracje też wydają nam jedzenie o czasie (+/- 5 min). A tu taki początek. Na szczęście kolejne kursy przerwały tę passę.
Dodatkowo pierwszy kurs to było aż 11 porcji pierogów. Ułożono je jedna na drugiej w dwóch torbach. Efekt tego to wilgoć na tole jednej z toreb. Niestety.
Czwarty kurs nad Potok Oliwski (na zdjęciu). Klient mieszkał w klatce blisko tego mostku ze schodami także wycwaniłem się i rower zostawiłem właśnie tam. Dźwiganie roweru to jedna z najnieprzyjemniejszych rzeczy w tej pracy. Zdarza się ze dwa razy dziennie i najczęściej są to jakieś małe schodki. Dzisiejsze przeszkody to np dwa razy wysokie schody i dwa razy małe schodki.
Kursy miałem optymalne bo np piąty kurs był najdalszy. Jechałem z indyjskim żarciem z Przymorza do Garnizonu. To niecałe 4 km. Nie ma jednak co narzekać bo raz, że po płaskim, to dwa, że przerzucało mnie do strefy z restauracjami.
We Wrzeszczu przez godzinę było spokojnie. Zrealizowałem dwa zlecenia w Dolnym Wrzeszczu. Potem Górny Wrzeszcz i właśnie wtedy zaczęło się w końcu coś dziać.
W aplikacji pojawiła się "kolejka". Tak nazywamy kolejne zadania do wykonania. Normalnie mamy jedno zadanie a po nim kolejne. Czasami jednak widać cyferkę - w tym przypadku 4 a czasem 5 - to oznacza, że w strefie sporo się dzieje. Wówczas po oddaniu jedzenia klientowi od razu mamy kolejne zadanie. Często też wtedy są zlecenia podwójne. Takie też miałem we Wrzeszczu. Idealne bo jeden burger szedł do pani spod 15 a makaron do pana z biura na dole domu.
Dzięki temu wzmożonemu ruchowi trochę nadgoniłem moją liczbę zleceń (167/200 - zostały faktycznie 3 dni jazdy). Od kliku dni czekałem na taką możliwość.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io