Lekkość jeżdżenia

Ależ przyjemnie mi się dzisiaj jeździło rowerem po Gdańsku!

[Summary in English: I enjoyed driving in Gdańsk today, there was time to earn money and rest in the sun with tea and cookies. / CZ: Dnes jsem si užíval řízení v Gdaňsku, byl čas vydělat si peníze a odpočinout si na slunci u čaje a sušenky]

Ten tydzień to jest pogodowe koło fortuny. Temperatury od 1 do 10 stopni. Rano trzeba wybrać odpowiednią kurtkę, buty, rękawiczki, czapkę. Po dwóch godzinach i tak się okazuje, że jest za ciepło lub za zimno. Dzisiaj wybrałem wariant wiosenny i to był strzał w 10. Było chłodno, ale słońce uprzyjemniało przebywanie na mieście.


Ogródki działkowe między Zaspą a Przymorzem

Początek pracy był podobny do wczorajszego z tą różnicą, że na początku eksplorowałem alejki na działkach między Przymorzem a Zaspą. Wszystko dla liczb i rankingów na stronie wandrer.earth. Brakuje mi jedynie kilkuset metrów ulic i ścieżek na Przymorzu Małym by mieć zaliczone 90% wszelkich dróg tej dzielnicy. Po powrocie okazało się, że nadal brakuje mi 0,02% procenta. Jutro postaram się być na pozostałych kilkumetrowych fragmentach by mieć sporą premię punktową za 90%. Na początek pracy to dobre urozmaicenie dnia.

Pierwsze zlecenie (1.) identyczne jak te wczoraj. Już myślałem, że drugie będzie takie same, ale jednak nie. Na szczęście.

Opera Zrzut ekranu_2021-03-03_201228_www.openstreetmap.org.png

Mogłem dzięki temu porównać czasy dwóch wariantów dróg. No i zapiszę sobie, że jadąc Grunwaldzką i Kołobrzeską czas to 7,5 minuty a jadąc Droszyńskiego, Śląską i Krynicką czas to nieco ponad 8 minut. Czyli jednak szybciej głównymi drogami ze światłami niż dalszą drogą, ale bez świateł.

Drugie zlecenie (2.) krótkie po Oliwie. Miałem też czas na herbatę w słońcu bo restauracja spóźniła się kilka minut. Kurs do biurowców do stałej klientki. Ucieszyło mnie, że klientka poprawiła opis (prosiłem ją o to) i dzięki temu nie było problemu z dostarczeniem. A ona też nie musi czekać na zewnątrz i marznąć. Kulturka.

Trzecie zlecenie (3.) na Zaspę. Bawiłem się w wyprzedzanie nawigacji. Udawało mi się bo znam krótsze drogi. Tu jechałem przez działki a nie główną drogą (Grunwaldzką). Kolejne (4.) zlecenie to idealny powrót. Z Zaspy z burgerem wracałem na Przymorze. W ten sposób ładnie nadgoniłem czas. Tempo zarabiania było niezłe. Znowu czas na herbatę w ostrym słońcu, tym razem nawet z ciastkami.


Oliwa - widok z bloku na Grunwaldzkiej/róg Derdowskiego

Zlecenie nr 5 to powrót do miejsca gdzie zaczynam zazwyczaj pracę (bloki na Grunwaldzkiej). No i upolowałem zdjęcie dzielnicy z góry.


Oliwa - widok z bloku na ulicy Wita Stwosza/róg Bażyńskiego

Kolejne zlecenie (6.) to ciąg dalszy dobrej passy. "Kuryer lokalny" dzisiaj byłem. Zlecenie po Oliwie i znowu upolowałem zdjęcie z góry mojej dzielnicy.

Zlecenie nr 7 to znowu piękna dostawa z Oliwy do Oliwy. Nr 8 to kurs do granicy z Sopotem do miłej klientki, którą pamiętam z tego, że do niej kiedyś wiozłem potrójne zlecenie. Pracowałem tamtego dnia tylko 30 minut a trafiło mi się potrójnie opłacalne zlecenie jakie trafia się raz na pół roku.


"Piastuś" - plac zabaw i duże miasteczko rowerowe między ulicami Piastowską a Jagiellońską na Przymorzu

Zlecenie nr 9 też dość dalekie, ale na Przymorze. Jechałem przez plac zabaw z miasteczkiem ruchu drogowego. Świetnie to kiedyś wymyślono, nie to co współczesne place z tysiącem znaków. Pracowałem trochę w tej branży to wam powiem, że miasteczka ruchu drogowego to słaby pomysł. Odizolowane od okolicy, bez pieszych, bez samochodów. Tam wiele się nie nauczymy. Uczyć się powinno dzieci w lokalnym ruchu ulicznym pod opieką instruktorów. Tak robiłem, ale nasze przepisy nadal nakazują te anachronizmy.

Zlecenie nr 10 znowu dalekie bo na Zaspę. Drogę za to umilała mi rozmowa z naszym dawnym kurierem, dobrą duszą, wręcz legendą Wolta. Teraz pracuje dla pomarańczowych.

Skończyło się lokalne jeżdżenie bo kolejne zlecenie (11.) poniosło mnie do Wrzeszcza. To i tak wyjątkowo późno. Jechałem z pizzą do akademika na ulicy Sobieskiego. Tam przełączyłem się w tryb możliwego odrzucania zleceń. Postanowiłem też wybrać się na wycieczkę w pracy. Tak, tak, wycieczka w czasie pracy. Takie rzeczy możliwe tylko na rowerze.



Królewskie Wzgórze tzw. Ślimak

Pojechałem na Królewskie Wzgórze (tzw. Ślimak). Jest tam punkt widokowy zagospodarowany już w XIX wieku. Wówczas każda okoliczna górka miała swoją nazwę. W tej okolicy to były głównie postaci królów Prus, cesarzy Niemiec i rodziny królewskiej. Natomiast górki po drugiej stronie Jaśkowej Doliny miały już nazwy ku czci uczonych (Guttenberg, Kopernik, Heweliusz).

Zlecenie nr 12 to był kurs po Wrzeszczu do nowego klienta. Dokładna instrukcja to trafić było łatwo. Zlecenie nr 13 to był kurs ze słodkościami z Wrzeszcza na Zaspę. Tam skończyłem pracę choć jeszcze przez 20 minut polowałem na jakieś korzystne zlecenia, ale przychodziły jakieś oddalające mnie od domu. 55 przyjemnych kilometrów - na dzisiaj już wystarczy.

Opera Zrzut ekranu_2021-03-03_201548_wandrer.earth.png
Zielone punkty na mapie to miejsca wykonania zdjęć

Opera Zrzut ekranu_2021-03-03_201013_docs.google.com.png
Szału nie ma, ale chyba ważniejsze jest to, że przyjemnie się jeździło


This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io


21051
Cycling