Po jarmarku - zwiedzanie My Actifit Report Card: November 30 2025

Pierwszego dnia grupa zwiedzała ze mną Gdańsk, a po obiedzie miała jeszcze 4–5 godzin na samodzielne poznawanie miasta i – przede wszystkim – na odwiedzenie jarmarku świątecznego. Kolejnego dnia w programie był Sopot oraz Gdynia. My, przewodnicy, traktujemy te nazwy hasłowo: Sopot to dla nas spacer na molo i pokazanie Monciaka, a Gdynia – Molo Południowe z „Darem Pomorza” i ORP „Błyskawicą”. Musimy jedynie upewnić się, czy poza tymi atrakcjami pojawia się coś jeszcze w programie i czy obejmuje to wejścia do środka. W tym przypadku żadnych wejść właściwie nie było. Teraz molo w Sopocie jest darmowe, więc było jasne, że tam pójdziemy.

Jeśli chodzi o realizację tego programu, to muszę nieskromnie przyznać, że wykonałem go w 150% i jestem z tego zadowolony – choć z drugiej strony obawiam się, czy biuro nie włączy teraz do przyszłych programów tego, co ja dodatkowo zorganizowałem. Myślę jednak, że nie. To specyfika grup zimowych. Dodatkowym ułatwieniem był zestaw słuchawkowy, dzięki któremu mogliśmy cały czas iść, a ja mogłem opowiadać bez przystanków i bez nieustannego powtarzania klasycznego „zapraszam Państwa bliżej”.

W Sopocie bardzo cieszę się, że udało mi się pokazać trochę górnego Sopotu, a zwłaszcza okolice Wąwozu i ulicę Czyżewskiego. Wysiedliśmy na górze Monciaka. Dziękuję kierowcy za współpracę, bo wymagało to szybkiego wypuszczenia grupy w zatoce przystankowej, co – powiedzmy szczerze – bywa wątpliwe. Na szczęście była to niedziela rano, więc ruch był minimalny. Przeszliśmy przez Sopot, zobaczyliśmy kładkę pieszą poprowadzoną nad Wąwozem, łączącą dwie części ulicy Obrońców Westerplatte. Przeszliśmy też ulicą Czyżewskiego obok dworku Sierakowskich. Turyści zobaczyli dzięki temu, że Sopot to nie tylko komercja – sklepy i restauracje – ale też ciekawa, ponad 130-letnia zabudowa.

Na molo w Sopocie mogłem wczoraj powiedzieć tylko: „tu widać, że nic nie widać”. Mgła była tak gęsta, że panowała specyficzna, wilgotna zimnica. Wróciliśmy do autokaru i ruszyliśmy zwiedzać Gdynię.

Gdynię podzieliłem na dwie części. Najpierw pojechaliśmy do Dworca Morskiego i z balkonu oglądaliśmy wejście do portu. Zobaczyliśmy też hol dawnego dworca, czyli obecnego Muzeum Emigracji. To było naprawdę dobre rozwiązanie – skorzystaliśmy z toalety, a jednocześnie mogliśmy się ogrzać, co przy tej temperaturze miało ogromne znaczenie.

Następnie wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy na Kamienną Górę, na parking na jej szczycie. Stamtąd zeszliśmy schodami w dół, oglądając po drodze z zewnątrz ORP „Sokół”, ORP „Błyskawicę” oraz „Dar Pomorza”. W ten sposób zobaczyliśmy zdecydowanie więcej: były punkty widokowe, panoramy miasta i możliwość pokazania turystom, jak bardzo zróżnicowane jest Trójmiasto. Mogli porównać Gdańsk, Sopot i Gdynię.


Niestety do tego wpisu nie będzie barwnych ilustracji – byłem tak zapracowany, że zdjęcie zrobiłem tylko przed pracą, na parkingu hotelu w Jelitkowie. Hotel Posejdon kojarzę bardziej z wycieczek po tej dzielnicy; zawsze opowiadam, że kiedyś był dumą Jelitkowa – pocztówkowym hotelem Gdańska i symbolem nadmorskiego wypoczynku. Ludzie byli bardzo zadowoleni z pobytu, brali wizytówki i chwalili miłą obsługę. To naprawdę miło słyszeć.

This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io


30/11/2025
30055
Cycling, Daily Activity, House Chores, Walking