
Klimatyczne trasy
Minął kolejny dzień jeżdżenia. Tego dnia wyjeździłem raczej niewiele, bo miałem inne ważne sprawy do załatwienia. Trochę czasu znalazło się rano i trochę wieczorem. Następnego dnia miałem zaplanowane oprowadzanie grupy, więc nie było sensu ryzykować większego zmęczenia ani ewentualnego przeziębienia.
Poranna jazda była całkiem ciekawa. Trafiły mi się dwie interesujące lokalizacje – a może raczej dwaj ciekawi klienci. Najpierw wylądowałem w salonie rowerowym, w którym rok temu kupiłem swój rower elektryczny. Miałem okazję zobaczyć nowe modele – naprawdę ładne, nowoczesne konstrukcje. Trzeba jednak przyznać, że ceny też są odpowiednie, bo mówimy o kwotach rzędu 10 tysięcy złotych i więcej. O moim rowerze mógłbym powiedzieć sporo, ale to wszystko jest bardzo subiektywne. W skrócie: jestem zadowolony, jeździ się bardzo dobrze.
Później spotkałem klienta, którego początkowo nie skojarzyłem. On mnie zresztą też nie. Okazało się, że to ten sam klient, u którego tydzień wcześniej wylałem zupę. Zaczepił mnie i powiedział, że nie zgłaszał sprawy, nigdzie nie pisał i nie chciał robić mi problemów. Podziękowałem mu i na tym się skończyło. Zaskakujące było to, że spotkałem go w zupełnie innej lokalizacji.
Wieczorem, a właściwie już w nocy, wyjechałem jeszcze na około półtorej godziny. Z tego jeżdżenia najbardziej zapamiętałem dwie sytuacje. Po pierwsze – wiozłem coś, co wyglądało dokładnie jak tort, a okazało się krewetkami w maśle. Nie miałem jednak czasu się temu dokładniej przyglądać, więc dopiero później dotarło do mnie, co to było.
Druga sytuacja dotyczyła klienta – obcokrajowca, który niezbyt jasno opisał sposób wejścia przez domofon. Spędziłem tam dobre 2–3 minuty, biegając między różnymi furtkami i próbując kodów, które podał. W wiadomości napisał coś w stylu: „8, kluczyk, 6, 5, 4, 3, kluczyk. Jeśli nie działa, naciśnij po prostu 8”. Próbowałem wszystkich opcji – bez skutku. W końcu zadzwoniłem, klient zszedł na dół i dopiero po wszystkim, na spokojnie, sprawdziłem jeszcze raz domofon. Okazało się, że kod był błędny – zamiast samej ósemki należało wpisać 118. Szkoda, że tej informacji nie było wcześniej.
To taka mała uwaga do klientów: podawajcie poprawne kody i zaznaczajcie jasno, czy chodzi o „kluczyk”, czy „krzyżyk”, bo to robi różnicę.
Podsumowując dzień: zarobione 99 zł, co daje około 39 zł za godzinę. Dużym plusem było to, że jeździłem blisko domu, szczególnie rano, kiedy się spieszyłem. I tak ten dzień minął.
Pozdrawiam




This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io
